Świtezianka – Współcześnik #1

Zastanawialiście się kiedyś jakby wyglądały dzieła Mickiewicza, gdyby żył w XXI wieku? Pewnie nie, bo kto się nad tym zastanawia. Gdybyście jednak chcieli się pozastanawać, to przygotowałam dla Was przykład. Gdyby Świtezianka działa się teraz, poruszałaby pewnie inne problemy, niż jakichś tam strzelców w borze, jeziora i dziewice. Tym postem również otwieram nową serię na blogu – przed Państwem WSPÓŁCZEŚNIK, na który będziecie mogli sobie zajrzeć, jakby Wam się chciało pomyśleć, coby wymyślili autorzy, gdyby byli naszymi sąsiadami.

Kim jest ten chłopiec młody i piękny?
I kim jest jego dziewczyna?
On żywo próbuje zdobyć jej względy
I robi z siebie kretyna.

 

Ona do niego uśmiecha się ślicznie
I ciągle go zagaduje
On się zakochał w niej błyskawicznie
I dobrze wypaść próbuje.

 

Każdą noc prawie o jednej porze
W klubie się spotykają
Tam obskakują vipowskie loże
Nic potem nie pamiętają.

 

Skąd przyszła? Darmo śledzić tablicę
Na fejsie nic o niej nie ma
Czy to Warszawa? Czy to Chojnice?
Wszystkie posty to ściema.

 

Młody pracuje za rogiem w Żabce
Tajemnic nie ma on wcale.
Spędził dzieciństwo w podgórskiej Rabce
I chwali się tym zuchwale.

 

– „Powiedz mi, luba, otwórz swe serce,
Bo twoją historię znać chcę.
Do ciebie faceci stoją w kolejce,
Ty jednak wybrałaś mnie.

 

Drinki pijemy, radośnie tańczymy
Ogólnie jest bardzo fajnie.
Jednak nie wiemy na czym stoimy,
Ten związek skończy się marnie.

 

Moje mieszkanie nie jest daleko
Z imprezy można się urwać.
Mam świeże ciasto, kawę i mleko.
Daj się na wieczór porwać.” –

 

„Czekaj, nadpobudliwy debilu –
Wybranka puka się w czoło –
Spotkania w klubie i raz na grillu
Przyznaję, było wesoło.

 

Za krótko jednak się spotykamy
Zbyt krótko relację budujesz
A ty już teraz ogromne plany
O wspólnej przyszłości snujesz.

 

Założyć się mogę nawet o piwo
I wszystkie drinki w karcie
Stanie przed tobą urocza diva
I zapomnisz o mnie na zawsze”

 

I usłyszawszy te podejrzenia
Młodzian się wielce obruszył.
Zaklinał, rzucając dziewczynie spojrzenia,
Że nic tej przysięgi nie wzruszy.

 

„Już nigdy więcej nie spojrzę na żadną
Tindera nie będę używać
Ani na mądrą, ani na ładną!
I nic nie będę ukrywać!

 

Będę ci stały przez życie całe
Wszystko co mam ci powierzę!
Wszystkie sekrety, duże i małe
Gdzie ty, tam i ja bieżę!”

 

I tak to się jakoś zaczęło kręcić
Zaczęli się często spotykać
Chłopiec zaczął dziewczynę nęcić,
Całować i czule dotykać.

 

Razu pewnego w wieczór bezchmurny
Dziewczyna przeszła ulicę
A tam jej chłopak przystojny i dumny
Prowadził blond ladacznicę!

 

Nie bez powodu dziewczę się wściekło
I nic nie mówiąc nikomu
Postanowiła zrobić mu piekło
Więc szybko wróciła do domu.

 

Na wszystkich mediach zdjęcia przejrzała
Na kontach tego palanta
I co potrzebne się dowiedziała
Ta nowa nazywa się Hanka.

 

Blondwłose dziewczę spod granic Zamościa
Co nie wie nic o kochance.
„Ja już załatwię durnego gościa”
Mamrocze patrząc po Hance.

 

Hanka mieszka w mieszkaniu chłopa
Nie wiedząc o kłamstwie okrutnym.
Co za żałość, cóż za sromota…
Dziewczyna ma plan absolutny.

 

Dnia następnego dziewczyna wściekła
Poszła z Hanką pogadać.
By lody przełamać – ciastka upiekła
By razem smutki zajadać.

 

Hanka – w rozpaczy! Nic nie wiedziała
O innej dziewczynie faceta
Już wspólne życie z nim planowała,
Lecz zemsta już niedaleka.

 

Przez cały ranek obie dziewczęta
Dobrego fachowca szukały
Niech chłopca przysięga będzie przeklęta!
Więc zemstę zaplanowały.

 

Niech jego gesty i wszystkie uściski
I dobroć nad wszelką miarę
Niech wszystkiego jego kłamliwie umizgi
Sprowadzą na niego karę.

 

Już potępiona jest chłopca zdrada
Bo kto przysięgę naruszy,
Ach, biada jemu, za życia biada
I biada jego złej duszy.

 

W sobotę, jak zwykle, do pracy poszedł
Na pewno nie podejrzewał
Że czeka na niego trudny rykoszet
Którego się nie spodziewa

 

Gdy wracał – już czuł, że coś złego będzie
Zbierało mu się na łkania
Bo na schodach walały się wszędzie
Wszystkie jego ubrania.

 

Klucz wyjął – lecz co to? Klucz nie pasuje!
Własny dom jest zamknięty!
On w drzwi się tylko głupio wpatruje
Wściekły i cały napięty.

 

Ciuchy na klatkę mu wystawiły
I zamówiły ślusarza.
By chłopiec w swoim działaniu zdradliwym
Na przyszłość bardziej uważał!

 

Dobijał się długo do swego mieszkania
I bardzo długo przepraszał.
Jednak na próżno jego czekania,
Bo gniew dwóch dziewcząt przeważał.

 

Porzucił bezcelowe pukania
Myśląc o tym fortelu.
Ze smutkiem pozbierał swoje ubrania
I wyniósł się do hotelu.

 

Sam do siebie gorzko się żaląc
Leżał na brudnym tapczanie.
A dziewczyny na przemian się chwaląc
Wznosiły toast szampanem.

 

Kim jest ten chłopiec głupi i tępy
I kim są te dwie dziewczyny?
Ten dureń próbował zdobyć ich względy,
A one się zaprzyjaźniły.

 

Jedna odpowiedź

  1. Pan Janeusz pisze:

    Dobre. Czekamy na nową wersję Pana Tadeusza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *